Przestaje żyć. Stoję obok mojego życia, nie potrafię nic zmienić. Nie chcę nic zmienić? Nie wiem. Nic nie wiem, plącze się w bezsensownych myślach, nie potrafię racjonalnie myśleć, straciłam obiektywizm, popadam w totalny egocentryzm, coraz częściej zastanawiam się nad sensem mojego istnienia, zastanawiam się czy ja w ogóle żyje, czy może taki beznadziejny stan osiąga się po śmierci. Może jestem w śpiączce i niedługo obudzę się z tego gówna.
Mam dość. Stres mnie wykańcza. Boje się, że przekraczam pewną granicę, a może już przekroczyłam. Pomieszanie zmysłów.
Jestem w takim stanie, że myślę o D. pamiętając tylko pozytywy, które i tak nieliczne przykryte zostały przez negatywne sytuacje. Wariuje totalnie. Moja zaciętość stanowczo wypiera czyny, które jedynie w postaci myśli prowokowane są przez "wewnętrzną, zagubioną dziewczynkę pragnącą miłości".
PS. Chciałabym nie czuć się jak przedmiot. Chociaż nie, wystarczyłaby mi myśl, że jestem potrzebnym przedmiotem. Cholernie potrzebnym przedmiotem, który potrafi potrzebować.
Mam dość. Stres mnie wykańcza. Boje się, że przekraczam pewną granicę, a może już przekroczyłam. Pomieszanie zmysłów.
Jestem w takim stanie, że myślę o D. pamiętając tylko pozytywy, które i tak nieliczne przykryte zostały przez negatywne sytuacje. Wariuje totalnie. Moja zaciętość stanowczo wypiera czyny, które jedynie w postaci myśli prowokowane są przez "wewnętrzną, zagubioną dziewczynkę pragnącą miłości".
PS. Chciałabym nie czuć się jak przedmiot. Chociaż nie, wystarczyłaby mi myśl, że jestem potrzebnym przedmiotem. Cholernie potrzebnym przedmiotem, który potrafi potrzebować.
Tagi:
codzienność
27.05.2012 o godz. 23:22
komentuj (0)
Jesteś dla mnie jak lep na muchy.
Uwielbiam Cię..
Działasz na mnie hipnotyzująco. Jesteś po prostu świetny. Jak mnie uradowało, że pamiętałeś o czym rozmawialiśmy kiedy ostatni raz się widzieliśmy (rok temu). Jak przyjemnie jest poczuć tą gówniarską radość, w tym beznadziejnie "dorosłym życiu". I chociaż nic z tego nie będzie i tak Cię ubóstwiam.
Tak się zastanawiam, co mój wspaniały kolega wie..
Czy wie o moim przeszłym niby związku z D.
PS. Wybiłam sobie z głowy wymyślone uczucia. Odwyk przyniósł skutki. Trwa racjonalizacja.
Uwielbiam Cię..
Działasz na mnie hipnotyzująco. Jesteś po prostu świetny. Jak mnie uradowało, że pamiętałeś o czym rozmawialiśmy kiedy ostatni raz się widzieliśmy (rok temu). Jak przyjemnie jest poczuć tą gówniarską radość, w tym beznadziejnie "dorosłym życiu". I chociaż nic z tego nie będzie i tak Cię ubóstwiam.
Tak się zastanawiam, co mój wspaniały kolega wie..
Czy wie o moim przeszłym niby związku z D.
PS. Wybiłam sobie z głowy wymyślone uczucia. Odwyk przyniósł skutki. Trwa racjonalizacja.
Tagi:
codzienność
Jestem ciekawa, czy byłoby Ci to całkowicie obojętne gdybym teraz zniknęła..
Za rok będziesz w takiej samej sytuacji jak ja teraz..
Za rok będziesz w takiej samej sytuacji jak ja teraz..
Tagi:
codzienność
W trakcie oglądania przechodziły mi przez głowę myśli : czego to ludzie nie zrobią dla pieniędzy : śmierćshow. Brzydzą mnie producenci, którzy zarabiają na śmierci, cierpieniu skazanych, ich rodzin, rodzin ofiar.
Tak sobie pomyślałam ile kasy skazany musi dostać za wystąpienie w takim programie, a może nic nie dostaje.. Ciekawe, dlaczego skazani biorą w tym udział, czy chcą pokazać światu, że do końca nie są tak źli, czy dostają za to kasę, która zapewnia jakąś przyszłość ich rodzinie.
Program wywołał we mnie tyle emocji, że ciężko jest to opisać.
Tagi:
codzienność
Nie jestem zadowolona.
Uczenie się po łebkach ma swoje zalety. Łapiesz hasełka, skrótowo przedstawiasz sedno sprawy i zaliczasz kolokwium. Proste i logiczne.
Sprawa zaczyna się komplikować, jeżeli robisz coś ponadto, skupiasz się dokładnie na materiale. Na kolokwium wszystko Ci się miesza, przekopujesz informacje w głowie i masz dylematy od czego zacząć, aby wyrobić się w czasie i nie pominąć najważniejszych zagadnień.
Cały tydzień tyrałam i nie zaliczę tego gówna, ponieważ informacje mniej istotne przykryły sedno sprawy.
JESTEM ZŁA.
Ps. Nie lubię tego uczucia, gdy stan mojej wiedzy nie idzie w parze z ilością "przerobionego" materiału.
Uczenie się po łebkach ma swoje zalety. Łapiesz hasełka, skrótowo przedstawiasz sedno sprawy i zaliczasz kolokwium. Proste i logiczne.
Sprawa zaczyna się komplikować, jeżeli robisz coś ponadto, skupiasz się dokładnie na materiale. Na kolokwium wszystko Ci się miesza, przekopujesz informacje w głowie i masz dylematy od czego zacząć, aby wyrobić się w czasie i nie pominąć najważniejszych zagadnień.
Cały tydzień tyrałam i nie zaliczę tego gówna, ponieważ informacje mniej istotne przykryły sedno sprawy.
JESTEM ZŁA.
Ps. Nie lubię tego uczucia, gdy stan mojej wiedzy nie idzie w parze z ilością "przerobionego" materiału.
Tagi:
codzienność
Pogardziłam dziś pracą w marketingu wielopoziomowym...
WTF mam robić na jakąś frajerczynę..
Rozwaliły mnie jego teksty typu: wierzysz, że jak skończysz studia to znajdziesz coś na rynku pracy... - może nie, ale nie będę robić z siebie idiotki przed znajomymi i nieznajomymi wciskając im jakieś buble.
Manipulant jeden, myśli, że te jego "przedsiębiorczo-manipulacyjne" gadki zadziałają na takich ludzi jak ja..
Śmieszne. Perspektywy zarabiania kosmicznych kwot.. ta.. akurat (chyba kosmicznych kwot :50 no może w porywach do 100 zł na miesiąc). I tekst: po co chcesz czytać regulamin (sam nie czytałem - robisz ze mnie głupią, czy sam przejawiasz tą cechę..?)
Po zmarnowaniu czasu tego aktywizatora i jego ukrywanej irytacji (śmieszny człowieczek - myśli, że jest dobrym psychologiem, a inni ludzie są tak głupi, że nie wiedzą po co on to robi i po co mówi różne nieistotne pierdoły, które dezorientują rozmówcę) chłopaczek zaczął tak naciskać dając do zrozumienia : nie Ty to ktoś inny powiedziałam mu, że nie lubię być stawiana pod ścianą więc w taki układ nie wchodzę.
Hahaha.. sprawiło mi to przyjemność.. już myślał, że mnie złapał, już był taki pewny siebie, a na końcu : nie dziękuję! ;)
Uwielbiam to uczucie.
I tak nie nadaje się do tej "pracy".
PS. Zadzwonił do mnie "idiot". Ja go wystawiłam, on mnie wystawił. Nawet zabawne. Z resztą nieistotne. Jest materiałem na kumpla. Ja lubię poważnych, trudnych osobników (uwielbiam Cię ;), szkoda, że Ty jeszcze nie zdajesz sobie sprawy z tego, że Ty mnie też - jeszcze się tego dowiesz, a wtedy będzie bajecznie)
WTF mam robić na jakąś frajerczynę..
Rozwaliły mnie jego teksty typu: wierzysz, że jak skończysz studia to znajdziesz coś na rynku pracy... - może nie, ale nie będę robić z siebie idiotki przed znajomymi i nieznajomymi wciskając im jakieś buble.
Manipulant jeden, myśli, że te jego "przedsiębiorczo-manipulacyjne" gadki zadziałają na takich ludzi jak ja..
Śmieszne. Perspektywy zarabiania kosmicznych kwot.. ta.. akurat (chyba kosmicznych kwot :50 no może w porywach do 100 zł na miesiąc). I tekst: po co chcesz czytać regulamin (sam nie czytałem - robisz ze mnie głupią, czy sam przejawiasz tą cechę..?)
Po zmarnowaniu czasu tego aktywizatora i jego ukrywanej irytacji (śmieszny człowieczek - myśli, że jest dobrym psychologiem, a inni ludzie są tak głupi, że nie wiedzą po co on to robi i po co mówi różne nieistotne pierdoły, które dezorientują rozmówcę) chłopaczek zaczął tak naciskać dając do zrozumienia : nie Ty to ktoś inny powiedziałam mu, że nie lubię być stawiana pod ścianą więc w taki układ nie wchodzę.
Hahaha.. sprawiło mi to przyjemność.. już myślał, że mnie złapał, już był taki pewny siebie, a na końcu : nie dziękuję! ;)
Uwielbiam to uczucie.
I tak nie nadaje się do tej "pracy".
PS. Zadzwonił do mnie "idiot". Ja go wystawiłam, on mnie wystawił. Nawet zabawne. Z resztą nieistotne. Jest materiałem na kumpla. Ja lubię poważnych, trudnych osobników (uwielbiam Cię ;), szkoda, że Ty jeszcze nie zdajesz sobie sprawy z tego, że Ty mnie też - jeszcze się tego dowiesz, a wtedy będzie bajecznie)
Tagi:
codzienność
Spojrzałam na słowo szczęście, pierwsze skojarzenie: wspomnienie tamtego dnia, gdy w słoneczny dzień byliśmy rowerkami nad jeziorkiem, leżeliśmy sobie w cieniu drzew i rozmawialiśmy o totalnie nieistotnych sprawach.
Brakuje mi tego.
PS. Wszystko się kończy. Zostają tylko wspomnienia: te które przywołujemy i te które pragniemy skryć w zakamarkach naszego umysłu.
Brakuje mi tego.
PS. Wszystko się kończy. Zostają tylko wspomnienia: te które przywołujemy i te które pragniemy skryć w zakamarkach naszego umysłu.
Tagi:
codzienność
Po wczorajszym dniu, a właściwie nocy jestem zniesmaczona. Zaczynam rozumieć jak mnie postrzegali moi znajomi, gdy zachowywałam się jak.. hmm głupia dziewczyneczka igrająca z losem. Przeraziły mnie wczoraj moje znajome. Chociaż może bardziej wkurzyły. Po imprezie prowadzały się z jakimiś podejrzanymi, nieznanymi typami. W sumie ich sprawa i pewnie nie obeszłoby mnie to zbytnio, gdyby nie to, że z koleżanką nie miałyśmy ochoty z nimi przebywać i zwinęłyśmy się do domu. Gdy już prawie byłyśmy na miejscu jedna z naszych koleżaneczek zadzwoniła z paniką, że "ta druga" gdzieś zniknęła z tym fagasem i jest wielki problem. Gdyby nie kumpela z którą wracałam do domu to chyba zostawiłabym je z tym "problemem". Najpierw przystawiają się do tych facetów, flirtują, a później odstawiają szopki typu: nie nie.. pogadać możemy.. śliń się, ale jakby co to jestem cnotką.. No i w akcie miłosierdzia wróciłyśmy się. I wtedy wkurzyłam się najbardziej. Do nas wydzwaniają, że jest "nie hallo", a jak przyszłyśmy to na skrzyżowaniu miziały się z tymi typami. Myślałam, że dostanę szału. Tyle drogi nadrobiłyśmy (to mnie najbardziej boli szczególnie te odciski) a one zadowolone. Chyba dzwoniły tylko dlatego, bo potrzebowały towarzystwa na powrót. Następnym razem mam takie telefony w dupie. Niech ludzie trochę myślą co robią. Mając 23 lata już można przestać zachowywać się jak napalona 16stka.
Co do tych moich znajomych to jedna z nich totalnie mnie zadziwia. Jest z naszej paczki najbardziej atrakcyjna i w sumie mogłaby mieć faceta przystojnego, inteligentnego, z kasą (o ile ma to dla niej jakieś znaczenie). A na imprezach odwala jakieś schematy z podejrzanymi typami. Mogłaby pobawić się z fajnymi facetami, a szaleje z jakimiś freakami. Dziwne.
PS. Mam wrażenie, że cholernie spoważniałam. Już nie kręcą mnie takie akcje
Co do tych moich znajomych to jedna z nich totalnie mnie zadziwia. Jest z naszej paczki najbardziej atrakcyjna i w sumie mogłaby mieć faceta przystojnego, inteligentnego, z kasą (o ile ma to dla niej jakieś znaczenie). A na imprezach odwala jakieś schematy z podejrzanymi typami. Mogłaby pobawić się z fajnymi facetami, a szaleje z jakimiś freakami. Dziwne.
PS. Mam wrażenie, że cholernie spoważniałam. Już nie kręcą mnie takie akcje
Tagi:
codzienność
Tak się zastanawiam czy iść na imprezę z kolesiem, którego znam 2 dni.
W sumie co mi szkodzi iść, jak mi się nie spodoba to najwyżej ucieknę.
Z drugiej strony patrząc na to: koleś, który od razu zaprasza na imprezkę kojarzy mi się z takim "figo fago".
No nie wiem. Nigdy nie byłam na imprezie z kimś kogo praktycznie nie znam. Pewnie chce mnie zaliczyć. Jeżeli tak to nie zdaje sobie sprawy, że porywa się z motyką na słońce.
PS. Faceci, których znam coraz bardziej mnie śmieszą, jak psy [oprócz Ciebie co sprawia, że jesteś wyzwaniem]. Łatwość jest nudna.
W sumie co mi szkodzi iść, jak mi się nie spodoba to najwyżej ucieknę.
Z drugiej strony patrząc na to: koleś, który od razu zaprasza na imprezkę kojarzy mi się z takim "figo fago".
No nie wiem. Nigdy nie byłam na imprezie z kimś kogo praktycznie nie znam. Pewnie chce mnie zaliczyć. Jeżeli tak to nie zdaje sobie sprawy, że porywa się z motyką na słońce.
PS. Faceci, których znam coraz bardziej mnie śmieszą, jak psy [oprócz Ciebie co sprawia, że jesteś wyzwaniem]. Łatwość jest nudna.
Tagi:
codzienność
Beznadzieja.
Nie mam nic.
Niemożliwe uczucie mnie zabija.
Nie kochasz mnie więc ja będę kochać wielu.
Jest mi wszystko obojętne.
Nie chciałam tego znowu poczuć, poczułam, muszę zabić to w sobie, albo siebie.
Nie mam nic.
Niemożliwe uczucie mnie zabija.
Nie kochasz mnie więc ja będę kochać wielu.
Jest mi wszystko obojętne.
Nie chciałam tego znowu poczuć, poczułam, muszę zabić to w sobie, albo siebie.
Tagi:
codzienność
Jestem przemęczoną, zirytowaną, niewyżytą 19stką walczącą o przyszłość. Jak mi się chce krzyczeć.. Mieszkanie w mieście jest beznadziejne. Nie mogę krzyczeć. Znam za dobrze to uczucie, gdy czegoś pragnę, a sytuacja mi nie pozwala.. Wrr.. Chcę krzyczeć i płakać. Chcę gryźć i drapać. Chcę kogoś sponiewierać. Totalna irytacja.
PS. Krwi...
PS. Krwi...
Tagi:
codzienność
Znowu wulgarnie...
i znowu mnie to bawi.. =|
PS. Staczam się.. ale przynajmniej mam dobry humor ;D
PS.2 To czego szukamy najczęściej mamy przed nosem. Jednak ryzyko zmiany jest przerażające, gdyż wiąże się z możliwością utraty tego co jest teraz..
i znowu mnie to bawi.. =|
PS. Staczam się.. ale przynajmniej mam dobry humor ;D
PS.2 To czego szukamy najczęściej mamy przed nosem. Jednak ryzyko zmiany jest przerażające, gdyż wiąże się z możliwością utraty tego co jest teraz..
Tagi:
codzienność
Wpadłam na ciekawą stronę.
Tekst do podlinkowania...
Robię przegląd moich kosmetyków... i dochodzę do wniosku, że chyba przestane je używać.
Po cholerę mam używać coś co mi tylko może zaszkodzić...
Chyba przejdę na bardziej eco. Rzucam cukier i kosmetyki.
PS. Żyje w nieświadomości.
Tekst do podlinkowania...
Robię przegląd moich kosmetyków... i dochodzę do wniosku, że chyba przestane je używać.
Po cholerę mam używać coś co mi tylko może zaszkodzić...
Chyba przejdę na bardziej eco. Rzucam cukier i kosmetyki.
PS. Żyje w nieświadomości.
Tagi:
codzienność
Walczę z tym cholernym kapslem, ale walka jest neirówna...
Ps. Nie pijcie. Alkohol szkodzi zdrowiu.. =)
Ps. Nie pijcie. Alkohol szkodzi zdrowiu.. =)
Tagi:
codzienność
Znowu dno.
Znowu nie chce mi się żyć..
Moje życie to jedna wielka porażka okryta płaszczem złudnych nadziei rodzicielskich oraz drwiny środowiska.
PS. Właśnie zauważyłam iż mój laczek-żyrafa stracił oczy.. Nie wiem co gorsze: stracić wzrok, czy instynkt samozachowawczy.
Zapomniałabym o tej (delikatnie mówiąc) wkurzającej farsie z "dniem przytulania". Kolejny dzień, w którym człowiek zwraca uwagę na szczęśliwe, zakochane parki emanujące szczęściem. NIENAWIDZĘ WAS.
Znowu nie chce mi się żyć..
Moje życie to jedna wielka porażka okryta płaszczem złudnych nadziei rodzicielskich oraz drwiny środowiska.
PS. Właśnie zauważyłam iż mój laczek-żyrafa stracił oczy.. Nie wiem co gorsze: stracić wzrok, czy instynkt samozachowawczy.
Zapomniałabym o tej (delikatnie mówiąc) wkurzającej farsie z "dniem przytulania". Kolejny dzień, w którym człowiek zwraca uwagę na szczęśliwe, zakochane parki emanujące szczęściem. NIENAWIDZĘ WAS.
Tagi:
codzienność





