O wszystkim i o niczym ...

W życiu nic nie dzieje się przypadkiem. Przeznaczenia nie da się oszukać... lecz śmierć tak..

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Pustka.
W takim momencie chciałabym odlecieć.
(nawet narkotycznie)
26.01.2012 o godz. 18:30

PS. Ideał.. ;P
23.01.2012 o godz. 20:00
Dochodzę do wniosku, że wszystko jest dla mnie możliwe, wszystko co chce mogę osiągnąć. Praca, pieniądze, wykształcenie jest tak naprawdę niczym. Każdy może to osiągnąć o ile naprawdę tego chce.
Jedyne co jest poza moim zasięgiem to miłość. Miłości nie mogę zaplanować, nie mogę kupić, nie mogę stawić sobie jej jako cel i dążyć do jego zdobycia. Przeraża mnie myśl, że w ogóle mogę nie doświadczyć tego uczucia. Chciałabym poznać kogoś, z kim byłoby mi po prostu dobrze. Kogoś dla kogo byłabym w stanie wyjść poza własny egoizm. Może to trochę dziwne, ale nigdy nie czułam czegoś takiego. Jedyne co czułam to pożądanie, złudne poczucie bezpieczeństwa, poczucie przynależności, ograniczenie samotności. Tak sobie myślę, czy ta cała miłość jest w ogóle możliwa...
PS. Mam doła. Niech mnie ktoś przytuli.
18.01.2012 o godz. 14:44

08.01.2012 o godz. 12:18

Ostatnio spanikowałam z badaniami ojca. Serialnie się przestraszyłam, a okazało się, że to tylko badania rutynowe przed leczeniem biologicznym. Jednak, gdyby zadzwoniłby wasz ojciec pytając się o antygen karcinoembrionalny jak byście zareagowali..? Myślę, że podobnie. Wkręciłam sobie, że musi być coś nie tak ponieważ zapamiętał tą nazwę. (teraz jest to dla mnie śmieszne) ale wtedy naprawdę przestraszyłam się, bo kto pamięta dokładnie jakie badania są mu wykonywane. Tak sobie wydedukowałam, że lekarze musieli rzucić tym terminem w jakiś szczególny sposób, co oznaczałoby kłopoty. Jak na razie nie ma wyników. To też jest jakieś dziwne (ale skoro nie wzywają musi być dobrze).

Sylwester jak sylwester - upiłam się. Jednak chyba starzeje się, bo nie pchałam się w żadne głupie sytuacje.

Postanowień żadnych nie robię i tak żadnego nie spełnię. Co ma być to będzie, a będzie zajebiście, bo innej opcji nie ma!

PS. Szczęśliwego Nowego Roku wszystkim. Życzę wam tego abyście zawsze mieli odwagę na spełnianie swoich marzeń. :D i aby ten blog nie stał się waszym uzależnieniem.




Ps.2 Chyba czas na wyprostowanie spraw z D. Nie mogę wiecznie uciekać. Czas dorosnąć.
01.01.2012 o godz. 12:37

Jestem przerażona! Mój ojciec poszedł do szpitala na leczenie biologiczne. Przed chwilą zadzwonił do mnie pytając się o antygen karcinoembrionalny.. jestem totalnie przerażona.. może to oznaczać, że ma nowotwór złośliwy..?? Miał być w szpitalu na 3 dni z powodu tego leczenia biologicznego, ale lekarze coś kręcą.. mówią, że może zostanie dłużej, bo gdzieś wyniki wysyłają.. jak kręcą to jest niedobrze.. jestem totalnie przerażona. W tym momencie nie potrafię myśleć logicznie. Proszę tylko nie to...
PS. Nie myślałam, że jestem aż tak słaba.
08.12.2011 o godz. 21:46
Polecam Maraton Pisania Listów organizowany przez Amnesty International w dniach 9-10-11.12.2011. Nie będę tu opisywać całej akcji (jeżeli ktoś jest zainteresowany pod notką umieszczam link do stronki, gdzie znajdziecie dokładne info. na ten temat.). Chodzi głównie o to, aby zwrócić uwagę na problem łamania praw człowieka. Może list, który wyślesz uratuje komuś życie. Zostań bohaterem :D

http://amnesty.org.pl/maraton2011/index.php/o-maratonie/

PS. ZMIENIAJMY ŚWIAT NA LEPSZE.
08.12.2011 o godz. 20:32

Studentowi zawsze wiatr w oczy.

Zdenerwowałam się dzisiaj niemiłosiernie.. Nie przyznali mi stypendium socjalnego. Strasznie na to liczyłam. Moich rodziców nie stać na utrzymywanie mnie. Tzn. stać tyle o ile.. mam nadzieję, że nie będziemy musieli jeść suchego chleba i wody. Niby mogłabym pójść do pracy... tylko kiedy? Jestem na uczelni od 8 do 20 z przerwą ok. 3 - 4h na obiad. Niby w weekendy mogłabym pracować, ale szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie tego. Po pracy niedzielnej (zapewne jako kelnerka do późnych godzin) w poniedziałek na zajęcia. Nie ogarnęłabym tego. Wywaliliby mnie ze studiów. Więc ta opcja odpada. Pozostaje tylko zacisnąć kieszeń i oszczędzać.. oszczędzać.. oszczędzać.

Najbardziej mnie wkurza to, że prawdopodobnie nie dostałam tego stypendium dlatego, że nie brali pod uwagę dochodu moich rodziców, tylko jakąś wytyczną przeznaczoną dla "własnej działalności gospodarczej", którą prowadzą.

Muszę się jeszcze zagłębić w ten temat. Nie wiem na jakiej podstawie wyliczyli mi tak wysoki dochód na członka rodziny. Jak na razie nie wiem gdzie mam iść aby cokolwiek dowiedzieć się. Do dziekanatu..? Aż strach się bać. Tam nigdy nic nie wiedzą.. i wyżywają się na "biednych" studentach.
07.12.2011 o godz. 16:26

Dzisiaj dowiedziałam się, że jestem NOSICIELEM GRONKOWCA.
Niby ok 40% populacji to nosiciele. Jednak sądziłam, że mnie to nie dotyczy. Trochę mnie to przeraziło. Teraz czekam na info. czy jest to gronkowiec lekooporny. Tak się zastanawiam, czy w takim razie mogę dalej studiować to co studiuję. Czy przypadkiem kogoś nie zarażę przez niedopatrzenie.
03.12.2011 o godz. 00:49

Genialne.:



PS. Całujcie mnie wszyscy w dupę...
30.11.2011 o godz. 16:13

KURWA, KURWA, KURWA!
Wszystko popsułam... totalnie wszystko. Chce mi się ryczeć, a nie mogę. Uczucia rozrywają mnie od środka. Już sama nie wiem co mam robić aby było dobrze. Wszystko traci sens. Jak można zachowywać się tak, aby wszystkich stracić.. Wszystkich. Na życzenie jestem sama. Upragniona, jebana SAMOTNOŚĆ. Jest beznadziejnie. Jestem beznadziejna. Jaką idiotką trzeba być, żeby myśleć, że można funkcjonować bez innych. Co ja mam teraz robić..? Na siłę pchać się przed oczy ludziom, którzy mną rzygają.. poddać się i dać spokój. W moim stylu byłaby ta druga opcja.

PS. Mogę zmienić swoje zachowanie, jednak tego kim jestem i co czuję nigdy! Zmiana ta uczyniłaby mnie kłamcą. Czy to wysoka cena za fałszywe szczęście? .... a może po prostu szczęście..
22.11.2011 o godz. 21:05

Zostałam sierotą! i to z wyboru..

Przeżyłam dziś prawdziwy wybuch emocji. W wyniku którego zdemolowałam pokój. I wcale mi nie ulżyło. Jeżeli tak ma to wszystko wyglądać to zaczynam się nad tym zastanawiać. Wydaje mi się, że mój układ nerwowy jest już zdegradowany i czekają mnie jakieś zaburzenia psychiczne.. o ile już ich nie mam. Mam totalny kryzys. Nie mam nikogo. Dziś po prostu na wskroś uderzyła mnie fala przykrości jaką otrzymałam od moich dawców materiałów biologiczno-genetycznych. Nie wiem czego oni ode mnie oczekują. Wydaje mi się, że wcale nie chcą abym była sobą i była szczęśliwa. Mam wrażenie, że pragną abym powielała ich nieudane życie. Nie mam pojęcia czy zdają sobie sprawę, że wychowali beznadziejną jednostkę. A raczej, że jednostka sama wychowała się beznadziejnie...
Nie chcę przebywać z ludźmi na których nie mogę polegać, od których nie mogę liczyć na wsparcie... którzy nawet nie wyrażają zbytnich chęci na rozmowę ze mną.

JUTRO WYJEŻDŻAM. ZAMYKAM DRZWI.

PS. Brak pomysłu na życie. Aspołecznie. Beznadziejnie.

Zażarta. Aspołeczna. Egoistka.
20.11.2011 o godz. 00:26

-hmm...
I na tym skończyła swoją jakże inteligentną wypowiedź.

Smutno się robi, gdy strach przed zrobieniem z siebie idiotki prowokuje takowe zachowanie.

PS. Słońce zaszło za chmury, nastały deszczowe dni, które zabijają resztki optymizmu.
03.11.2011 o godz. 23:47

Ironicznie.
Gasnę.
Pozornie mając wszystko nie mam nic.
Ciągle muszę oszukiwać, nawet samą siebie.
Przeraża mnie to, że nie potrafię zakończyć pewnych spraw.
To jest chore co robię.
Tak bardzo boje się samotności..

PS. Nie chciałam żeby tak to wszystko wyglądało. Sama stworzyłam sobie chory świat.
29.10.2011 o godz. 19:36

Bezwartościowy, nikomu niepotrzebny obiekt męskiej fascynacji. Tak się właśnie dziś czuję. Dół totalny. Wszystko przez to, że mieszkam sama..? Że nie mam komu się wyżalić, że potrzebuję bliskości. Potrzebowałabym trochę "czystego" uczucia. Strasznie denerwuje mnie, że faceci nie potrafią tego dawać, nie widzą tego kim jestem, tego co potrzebuje, raczej traktują mnie jako obiekt seksualny. Już sama nie wiem, czy to ze mną jest coś nie tak.. czy świat zwariował.
PS. Gubię siebie.
rzeczywistość traci sens
23.10.2011 o godz. 16:41

Studia najlepszy okres w życiu...
-nie wydaje mi się.

Jak na razie jestem tj. bezdomną studentką. Nie dostałam jeszcze legitymacji. Nie mam ulg. Nie mogę kupić miesięcznego. Nie mogę także wypożyczyć książek z biblioteki. Nie mam się z czego uczyć.

Burdel. Zamieszanie. Kolejki.. i weź tu człowieku się nie stresuj.

PS. Niby dorośli poważni ludzie.

08.10.2011 o godz. 17:47

Interesujące.
26.09.2011 o godz. 17:53

Coraz bardziej śmieszy mnie katolicyzm.
Chciałam najeżdżać na kościół tak jak "Oni" najeżdżają na Nergala. Jednak stwierdziłam, że byłoby to całkowicie pozbawione sensu. Jestem zdania, że ten człowiek ma prawo być jurorem w "The voice of Poland". Jeżeli nie głosi tam "swoich satanistycznych poglądów" to jakim prawem można mu tego zabronić...? To co kościół próbuje robić kojarzy mi się z CENZURĄ I NAGONKĄ. JAKO WOLNY CZŁOWIEK PRAGNĘŁABYM MIEĆ PRAWO WYBORU. JAKO "cHRZEŚCIJANCE" JEST MI WSTYD.

PS. NIE PRZESZKADZA MI PERSONA NERGALA... CHYBA MNIE ZA TO UKRZYŻUJĄ..
24.09.2011 o godz. 21:44

Znów się zagubiłam. Zaplątałam się we własne kłamstwa i ciągłe pozorowanie. Już sama nie wiem czy czułam/czuje coś do D. czy po prostu tak bardzo nie chciałam być samotna. To wszystko jest chore. Nie wiem co ja mam teraz zrobić. Już nie wytrzymuje tych wszystkich kłamstw i wszystko psuje. Chciałabym powiedzieć wszystko co dotyczy mnie, A. i A. Nie mogę tego zrobić. Męczy mnie to. Ale po jaką cholerę miałabym to mówić. To już przeszłość. Nie wiem czy przez to sumienie, czy przez brak uczuć ostatnio ciągle się obrażamy na siebie. Najlepsze jest to, że on nie wie o co mi chodzi i pewnie ma mnie za wariatkę. Aktualnie też mamy ciche dni i zbiera się na poważną rozmowę... Co ja mam mu powiedzieć..? Zakończyć wszystko..
PS. Burdel w mej głowie jak w damskiej torebce.
19.08.2011 o godz. 17:52

Wkurwiona!
Wściekła!
Zdenerwowana!
Zawiedziona!
Rozżalona!
Smutna...


Koniec z tym wszystkim. Koniec z uporządkowanym życiem. Koniec z poprawnością. Muszę odreagować, bo w przeciwnym razie może dojść do zbrodni.

04.07.2011 o godz. 21:37
turqusowa-fantazja
O wszystkim i o niczym ...
Skąd: siedmio milowy las
O mnie: Są dwa wyjścia..: albo jestem psychiczna albo niedorozwinięta emocjonalnie.
statystyki
sekcja użytkownika